Kiedy rodzice nie znają angielskiego, a chcą uczyć dziecko lub uczyć się z dzieckiem – akcja Maluch na Językach

Kiedy rodzice nie znają angielskiego, a chcą uczyć dziecko lub uczyć się z dzieckiem – akcja Maluch na Językach

Dzisiejszy wpis jest częścią akcji Maluch na Językach, którą cyklicznie organizuje Ewa Wodzicka-Dondziłło, autorka Angielskie Bajanie. Kiedy czegoś nie umiesz, to nie nauczysz tego kogoś innego. Przecież “Z pustego nawet Salomon nie naleje”. Tak chciałoby się wypowiedzieć na temat tytułowego stwierdzenia. Otóż powyższe zdania, choć powszechne, mijają się z prawdą! Badania dr Soni Szremek- Karcz (Uniwersytet Śląski, projekt Languages and Emotions) przeprowadzone od 2012 roku środowisku rodzin praktykujących dwujęzyczność zamierzoną wskazują na to, że możliwym jest przekazanie dziecku języka, którego się nie zna.

Jak to możliwe, że możesz nauczyć dziecko czegoś, czego nie potrafisz?

Przyjrzyjmy się wnikliwie temu stwierdzeniu. Instytucja rodziny, jest pierwszą i bardzo wpływową szkołą ogólnokształcącą. To właśnie z domu dziecko wynosi podstawową wiedzą na każdy temat i zdobywa podstawowe umiejętności pozwalające na funkcjonowanie w otaczającym świecie. W domu uczymy się poruszać, jeść, komunikować, mówić, liczyć, czytać, dbać o siebie, po bezpieczeństwo wokół siebie itd. A przecież nie każdy rodzic jest specjalistą w zakresie matematyki, psychologii, żywienia, języka polskiego i wielu innych dziedzin. Mimo to, podejmujemy się przekazywania własnym dzieciom podstawowej wiedzy i umiejętności w zakresie wielu dziedzin. Dlaczego więc tak łatwo odpuszczamy z językami obcymi? Czemu od razu, bez podjęcia próby rezygnujemy z przekazywania umiejętności w tym zakresie i oddajemy tę sprawę w ręce innych, często płacąc za to niemałe pieniądze? Można jedynie przypuszczać, że przyczyną jest nasz brak wiary we własne umiejętności językowe w zakresie języka obcego. Może to być efektem nieskutecznych metod nauki, jakim sami byliśmy poddawani, jako uczniowie lub stopniowemu zanikowi wiedzy i umiejętności językowych, gdy przez lata nie używaliśmy języka obcego.

Nasze dzieci i współczesne trendy edukacyjne 

Antidotum na te nasze narodowe kompleksy dotyczące znajomości języków obcych mogą być nasze dzieci i  współczesne trendy edukacyjne. Nasze dzieci mogą okazać się doskonałymi pomocnikami do nauki lub przypomnienia sobie język obcego, dlatego że wraz z nimi możemy poznawać i odkrywać świat języków obcych, wzajemnie się motywując i wspierając. Współczesne trendy edukacyjne, poparte badaniami naukowymi z dziedziny psychologii rozwojowej, neurodydaktyki, pedagogiki, lingwistyki i logopedii zachęcają do nabywania języków przez dzieci już od najmłodszego wieku. Dodatkowo, mówiąc w obcym języku do maleńkiego dziecka, które samo jeszcze nie mówi, ćwiczymy płynność mówienia bez żadnego skrępowania. Przecież kilkumiesięczny bobas nie skrytykuje, nie wyśmieje, nie zgasi. Najczęściej szczerze się uśmiechnie i będzie spragniony więcej. Dlatego właśnie kilkumiesięczny słuchacz jest najlepszym kompanem do pozbycie się blokady językowej. Sprawdziłam to i gwarantuję, że działa! 

Najważniejsze jest wzajemne wsparcie i dobre nastawienie

Wspomniana powyżej dr Szramek – Karcz prowadziła badania naukowe w środowisku rodzin wprowadzających języki inne niż ojczysty do dialogów w życiu codziennym. Dotyczyły rodzin polskich (związków polskojęzycznych) zamieszkujących tereny naszego kraju. Wyniki badań były zaskakujące. Badania dowiodły, że nie trzeba znać języka, żeby przekazywać go swojemu dziecku. O wiele istotniejszą kwestią, która wpływa na sukces w nauczaniu własnego dziecka języka innego niż ojczysty, okazała się współpraca partnerów wychowujących dziecko. Zatem wzajemne wsparcie małżonków, motywowanie się i współpraca, są na czele czynników prowadzących do sukcesu na tym polu wychowawczym i edukacyjnym. Kolejną sprawą, także bardzo istotną, jest pozytywne nastawienie do przekazywanego języka, czerpanie radości z jego używania i zabawa tym językiem. Dopiero później sama znajomość języka.
Wciąż jednak niewiarygodnie brzmi stwierdzenie, że  rodzice nie znają języka, a chcą go uczyć swoje dziecko. Bliżej nam chyba do stwierdzenia, że można uczyć się języka razem z dzieckiem. I tu jest miejsce na rozmyślanie nad tymi dwoma zjawiskami.

Uczyć dziecko języka, nie znając go.  VS. Uczyć się języka wraz z dzieckiem.

Z moich doświadczeń wynika, że te stwierdzenia mają takie samo znaczenie. 
Już wyjaśniam dlaczego. Na poziomie (jeszcze) nieznanego języka, startujemy z własnym dzieckiem z tej samej pozycji. Nic nie umiemy, ale mamy tajną broń w postaci konkretnej bazy języka ojczystego i może jeszcze jakiegoś oraz doświadczeń i wiedzy ogólnej, a także możliwość korzystania z przeróżnych źródeł, dzięki którym zapewniamy sobie i dziecku kontakt z nowym językiem. Czyli, mówiąc dosadnie – to my, jako rodzice mamy pieniądze, żeby kupić jakieś pomoce do nauki języka, opłacić nauczyciela czy kurs. Mamy umiejętność komunikacji oraz dostęp do książek, piosenek, filmów i materiałów online, tworzonych przez natywnych użytkowników języka. To nasza kluczowa rola w tym procesie. Jeżeli mamy komputer, Internet i posiadamy podstawowe umiejętności wyszukiwania i filtrowania informacji, trochę krytycznego myślenia, oraz wiemy gdzie szukać materiałów z danego języka, to nie musimy go wcale znać, żeby tymi materiałami otaczać dziecko i przy okazji samemu się uczyć. 

W procesie przekazywania języka ważna jest mnogość źródeł, z których czerpiemy ten język. Najbardziej wartościowe są materiały tworzone przez rodzimych użytkowników języka i takie powinniśmy zapewniać swoim dzieciom oraz uczniom. Niezwykle istotne jest, żeby to rodzic nie był jedynym źródłem przekazywanego języka. Gdy tak jest, to szanse na przyswojenie błędnych nawyków językowych maleją. Dzieje się tak dlatego, że wszelkie niedostatki w wiedzy czy umiejętnościach językowych rodzica są suplementowane przez bezbłędne materiały autentyczne. 

Nie tylko Ty! 

Wielu rodziców nie podejmuje się prowadzenia anglojęzycznych zabaw z własnym dzieckiem, ani dialogowania z nim w tym języku, z obawy o przekazanie błędnej wymowy dziecku. Są to słuszne obawy, bo wymowa jest niezwykle istotną składową na etapie nauczki dziecka kilkuletniego. Właśnie dlatego rodzic powinien zawsze pamiętać, że nie jest jedynym źródłem języka. To co sam potrafi powinien uzupełniać materiałami edukacyjnymi, takimi jak: 

  • książki dla dzieci, 
  • piosenki (najlepiej z tekstem wyświetlanym na ekranie w momencie śpiewania), 
  • słuchowiska (radiowe, audiobooki),
  • rymowanki, 
  • zabawki obcojęzyczne, 
  • spotkania z użytkownikami danego języka (z native speakerami, playdates),
  • gry i aplikacje online 
  • filmy 

Istnieją specjalne programy do nauki dzieci języka obcego, które zbudowane są w taki sposób, że rola osoby dorosłej w korzystaniu z nich sprowadza się do włączania odpowiednich części programu. Zatem program mogą obsługiwać osoby bez znajomości języka. Aranżując dziecku sytuacje sprzyjające nabywaniu języka innego niż ojczysty, naturalnie sami z tych sytuacji skorzystamy. Czyli sami będziemy się uczyli. 

Wszelkie wskazówki dotyczące konkretnych źródeł z anglojęzycznymi książeczkami, bajkami, piosenkami, słuchowiskami znajdziesz u mnie na www.bilikid.pl oraz w “bilikidowych” grupach na Facebooku.
Niewyczerpaną skarbnicą wiedzy, doświadczenia i pomysłów są blogi moich koleżanek po fachu. Mam na myśli fach nauczycielski i życiowy, czyli koleżanek nauczycielek i mam!
Przybliżam Ci Ich miejsca w sieci i polecam. Zajrzyj koniecznie do:

Ewy Wodzickiej-Dondziłło na Angielskie Bajanie,

Marysi Burshe na Head Full of Ideas

Karoliny Lubas

Marii Damrath na Let’s Read in English

Ilony Pawełek-Podhajskiej na English Freak, 

Karoliny Kępskiej 

Dzisiejszy wpis jest częścią akcji Maluch na Językach, którą cyklicznie organizuje Ewa Wodzicka-Dondziłło, autorka Angielskie Bajanie. Tekst ten pozostanie na moim blogu tylko przez 9 dni. Po tym czasie zostanie usunięty, a dostęp do materiałów z akcji Maluch na Językach będzie możliwy tylko poprzez e-book, który ma być owocem tego projektu. 

To działa 

To nie tylko “sucha teoria”, ale wyniki badań naukowych oraz procesy sprawdzone w praktyce. Możesz pomyśleć, że mi jest łatwo o tym wszystkim pisac, bo płynnie porozumiewam się po angielsku. W mniemaniu Czytelnika mogę znać ten język bardzo dobrze, w końcu zdobyłam się na odwagę mówienia w tym języku do własnych dzieci i w pracy zawodowej używam go niemalże non stop. Prawda jest taka, że ja ciągle się uczę tego języka. Nie znałam go wcześniej w ujęciu potocznym,  a jedynie podręcznikowym, więc mówienie do własnych dzieci o codzienności jest dla mnie wyzwaniem. Ciągle się ucze nowego słownictwa. Z własnego doświadczenia powiem także, że nauka języka od zera z własnym dzieckiem działa, bo doświadczam tego na przykładzie języka włoskiego, z którym sami właśnie wystartowaliśmy.  

Także nie ma już wymówek! Znasz, czy nie znasz… zabieraj się do wspólnej nauki przez zabawę z własnym dzieckiem w języku innym niż polski. Do dzieła! 

Paulina

Ps. Już za kilka dni planuję live na Facebooku na ten temat. Chciałabym się skupić na odpowiedzi na pytanie “Jak wybrać angielską bajkę dla dziecka?” Zapraszam do śledzenia fanpage’a Bilikid.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis i uważasz, że warto go przeczytać, będę bardzo wdzięczna jeśli wyrazisz to w komentarzu, dasz like lub nawet udostępnisz 🙂

Zapraszam także do polubienia fan page Bilikid na Facebooku, obserwowania nas na Instagramie iYouTube.




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *