Słodycze dla dzieci, które nie tuczą, a uczą (angielskich słówek oczywiście)

Słodycze dla dzieci, które nie tuczą, a uczą (angielskich słówek oczywiście)

Słodycze i dzieci to ryzykowne, ale też bardzo powszechnie spotykane połączenie. Temat ten to często kość niezgody w wielu rodzinach. Jedni opiekunowie restrykcyjnie zakazują dzieciom spożywania łakoci, podczas gdy inni (za plecami tych pierwszych) przemycają dzieciakom słodycze. Znacie taki schemat? Czy ci pierwsi, próbujący ograniczać cukier to rodzice, a ci drudzy – przemytnicy cukru – to dziadkowie dzieci? Nic nie sugeruję 🙂 Jednak jakoś temat chcę ugryźć! “Ugryźć” to bardzo trafne słowo w tym temacie.

Te słodycze daję dzieciom bez ograniczeń!

Znalazłam jednak takie słodycze, których nie trzeba chować przed dziećmi! Przed dziadkami też nie. Są zupełnie niekaloryczne, bez cukru, bez glutenu, bez laktozy! Zapewniam jednak, że są słodkie! No sami zobaczcie!

Często podkreślam, że wybierając zabawki dla swoich dzieci kieruję się estetyką i przydatnością w nabywaniu języka angielskiego (polskiego z resztą także). Najbardziej cenię zabawki “bez podpisów” , czyli właśnie takie, które mogą być rekwizytami w nauce każdego języka. Ten zestaw taki właśnie jest. Jego twórcy nie sponsorują tego wpisu, możecie być spokojni. Myślę, że już zauważyliście, że polecam to, co się sprawdza u nas w domu i w pracy z grupami dzieci przedszkolnych i wczesnoszkolnych. Wybieram uniwersalne zabawki, które mogą pełnić funkcję pomocy dydaktycznych w nabywaniu języka obcego oraz ojczystego. Często mogę podać Wam namiary na miejsce, gdzie kupiłam daną rzecz, ale bywa i tak, że mogę tylko życzyć Wam szczęścia w poszukiwaniu czegoś, co ja znalazłam w secondhandzie, czy w TK Max (gdzie asortyment w każdym sklepie bywa inny).
Te piękne słodycze to polska produkcja Kargulka. Miałam już okazję opisać dla Was inną pomoc do zabawy i nauki od tego samego twórcy – był to zestaw pizza (o nim przeczytacie w tym wpisie -> klik).
Moim dzieciakom bardzo spodobała się zabawa w robienie pizzy, starszy Synek wykorzystuję ją na wiele sposobów, aż mnie zaskakuje. Postanowiłam więc nabyć jeszcze jeden zestaw od Kargulka i wybrałam właśnie słodycze! O dziwo, Synka satysfakcjonuje samo udawanie jedzenia słodyczy, czyli sprawdza się pogląd, że cukier do życia nie jest potrzebny 🙂 Jestem przekonana, że i tym razem zestaw się sprawdzi.

Słodycze wielokrotnego użytku:

“Moje słodkości” to zestaw, który składa się z samych przysmaków; naleśników z polewami, owoców, ciasteczek, lizaków, lodów i herbatek, a więc tego czym lubimy sprawiać sobie przyjemność.

W pudełku zestawu znajduje się ponad 60 składników:

6 grubaśnych naleśników, 2 polewy czekoladowe, 2 polewy budyniowe, 2 polewy truskawkowe, 2 truskawki, 2 wiśnie, 2 gruszki, 2 jabłka, 2 śliwki, 2 brzoskwinie, 5 herbatek, 5 cytrynek do herbaty, 10 kostek cukru, 12 rozmaitych ciasteczek,
2 lody i 3 lizaki.

Zabawka kreatywna, z serii Smacznie i kreatywnie, wykonana jest z filcu, drewna i tektury. Materiały u faktury przyjemne w dotyku nawet dla malutkich dzieci, które poznają świat dotykiem 🙂

Przyznajcie się, kto nie nabrał ochoty na naleśniki z polewą, albo chociaż na jakąś małą słodycz?

Angielskie słodkości

Czy widzicie potencjał do nauki słownictwa za pomocą tego typu zabawki? Ja od razu dostrzegłam. Dlatego jest już u nas w domu. Gdy otwierałam zestaw pierwszy raz, to od razu do głowy przyszła mi piosenka Super Simple Songs pt. “Ice Cream Song”. Tego typu hity mogą towarzyszyć w czasie słodkiej zabawy i jeszcze bardziej poszerzać słownictwo, które będziemy utrwalać za pomocą tego typu rekwizytów.
Zastanawiałam się, czy nie stworzyć listy słówek, które można ćwiczyć za pomocą zestawu “Moje słodkości”, ale poddałam się, bo to Wy – jako rodzice – wiecie, jakie i ile słówek jest w stanie przyswoić Wasze dziecko. Dla jednych będą to jeszcze kolory i przymiotnik “sweet”, dla innych nazwy rodzajów słodkości, a jeszcze inna grupa dzieci skupi się na wzorach i fakturach. Wszystko zależy od poziomu językowego dziecka i rodzica, wieku oraz doświadczeń. Być może znajdą się dzieciaki, które mają mało doświadczeń związanych ze słodyczami (szacun dla rodziców).

Elementy zestawu można wykorzystać do wprowadzenia zajawki do tematu kulturowego – mam na myśli rytualne angielskie picie herbaty tzw. “5 o’clock tea”. Herbatka z Moich Słodkości umożliwia bezpieczną zabawę w picie herbatki, bez użycia wrzątku.


Czyż nie urocze są te rekwizyty? Mnie zupełnie zaskoczyły. Na zdjęciu torebki herbaty, plasterki cytryny i cukier w kostkach (biały lub brązowy). Ktoś ma ochotę na herbatkę? Bo ja już piję w czasie tworzenia tego wpisu.

Słodycze na dzień dziecka? Dlaczego nie?

Żeby nie było tylko cukrowo i niepedagogicznie, to muszę podkreślić, że zestaw zawiera także owoce. Zobaczcie jakie piękne:

Moje dzieci dostaną tę piękną zabawkę z okazji Dnia Dziecka? Śledźcie mojego Instagrama, bo tam opublikuję zdjęcia z pierwszego spotkania dzieciaków z zestawem “Moje Słodkości”.
A Wy, co szykujecie dla swoich pociech z okazji tego wdzięcznego święta? Dajcie znać, czy pomysł Wam się podoba i czy znacie jeszcze jakieś inne piosenki, które pasują do tematu słodkości. No i przyznajcie się, kto po tym wpisie sięgnął po coś słodkiego? Ja podjadłam trochę ciastek w czasie pisania 😛

Pozdrawiam,
Paulina

Jeśli spodobał Ci się ten wpis i uważasz, że warto go przeczytać, będę bardzo wdzięczna jeśli wyrazisz to w komentarzu, dasz like lub nawet udostępnisz 🙂

Zapraszam także do polubienia fan page Bilikid na Facebooku, obserwowania nas na Instagramie i YouTube.

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *