Stworzył z synem magiczny świat tylko dla nich dwóch – Bilikid okiem faceta

Stworzył z synem magiczny świat tylko dla nich dwóch – Bilikid okiem faceta

Miesiąc temu Paulina brała udział w Konferencji Languages and Emotions Katowice 2017. Było to dla Niej ważne wydarzenie i ze wszystkich sił starałem się Ją wspierać. Znalazłem fajny hotel blisko miejsca konferencji i oczywistym dla mnie było, że zostanę z synkiem na czas jej dwudniowego pobytu w Katowicach.

Żona czasem strasznie nudzi…

Dlaczego od tego zaczynam? Przecież posty o konferencji już są opublikowane. Muszę znów się do czegoś przyznać… mimo, że bardzo się cieszyłem, że Paulina weźmie udział w tym wydarzeniu, to niestety nudził mnie ten temat. Irytowało mnie jak słuchała w domu nagrań z zeszłorocznej konferencji, byłem wręcz podenerwowany, gdy proponowała mi wspólne słuchanie… A to był dopiero początek! Przecież ona była dopiero przed wyjazdem!!! Już wymyślałem, gdzie się ulotnić jak wróci, bo znając Ją, zanotowała każde słowo z całodziennych wykładów i to ja będę pierwszym słuchaczem Jej relacji… Z całym, szczerym szacunkiem do organizatorów konferencji, na czele z uwielbianą przez moją żonę Dr Szramek-Karcz (pozdrawiam!;), byłem sceptycznie nastawiony. Ja, umysł ścisły, mam słuchać relacji z konferencji podczas której głównie kobiety mówią o języku i EMOCJACH??? Katusze po prostu. No i jak często bywa w takich sytuacjach… myliłem się i to grubo.

Zaskoczenie!

Paulina nie cytowała mi słowo w słowo, co tam usłyszała. Stwierdziła, że będę mógł przeczytać jej relacje na blogu. Przekazała mi tylko kilka newsów, które najbardziej Ją zaskoczyły. I tyle. Koniec! Nie oznacza to, że była niezadowolona, wręcz przeciwnie, była zachwycona. A te najbardziej sceptycznie widziane przeze mnie tematy o emocjach okazały się przydatne w codziennej komunikacji. Już mieliśmy okazję sprawdzić.

Tata z dzieckiem

Tak krążę wokół tematu konferencji, bo w kontekście mojej działalności w projekcie Tata z Poznania (zapraszam do polubienia naszego fanpage;), Paulina poleciła mi pewną prelekcję z zeszłorocznej edycji Konferencji Languages and Emotions. Podczas niespełna 20 minutowego wystąpienia, Pani Marta Szeluga-Romańska poruszyła bardzo ciekawy temat w kontekście ojcostwa i języka obcego. W rodzinie prelegentki to mąż zdecydował się przekazywać język synowi. Podjął się heroicznego, w moim mniemaniu, zadania, że będzie mówił do syna wyłącznie po angielsku. Dodam, że mężczyzna był polakiem. Rozpoczął tę dwujęzyczną przygodę w pierwszym roku życia dziecka i kontynuował do siódmego. Był to wyjątkowy czas, kilka lat, podczas których synek miał taki magiczny świat, który dzielił tylko z ojcem. Tak silnie identyfikował język angielski ze swoim tatą, że aż do 11 roku życia nie odpowiadał mamie, gdy ta próbowała rozmawiać z nim po angielsku. Jako malutki chłopiec, pokonał swój lęk przed zostawaniem na dłużej w przedszkolu, bo odbywały się tam zajęcia z angielskiego – języka jego taty! Chłopiec tak silnie utożsamiał język obcy ze swoim tatą, że miał poczucie, że łączy ich coś unikatowego, czego nie ma żadne inne dziecko w jego otoczeniu. “Najważniejszą konsekwencją jaką widzę w naszym dwujęzycznym podejściu do syna jest, że panowie zbudowali swój prywatny świat. Bardzo silną więź ojca z synem” – mówi prelegentka. Podkreśla także, że w naszym społeczeństwie naturalne jest, że dziecko, zwłaszcza małe, spędza więcej czasu z mamą niż z tatą. Stąd ich decyzja, aby to tata przekazywał synowi język obcy, żeby mieli właśnie taki tylko swój świat.

Inspiracja

Nie zamierzam teraz namawiać nikogo na taki właśnie sposób przekazywania języka, nie czuję się kompetentny, żeby jeden ze sposobów uważać za lepszy, a inny za gorszy. W jakiś sposób poruszyła mnie ta historia, bo może dla kogoś za Was to będzie pomysł na stworzenie z dzieckiem czegoś wyjątkowego. Zdaję sobie sprawę, że życie pędzi w szalonym tempie i tego czasu na budowanie relacji i jednocześnie dbanie o rozwój i edukację jest bardzo mało. Że ojcowie często wracają z pracy wieczorem i mają już tylko kilka chwil na zabawę z dziećmi. Może ta historia dla kogoś będzie inspiracją, pomysłem.

Nasze rytuały

U nas sytuacja nie jest taka jednoznaczna jak w przykładzie, bo to głównie mama, która spędza więcej czasu z naszym synkiem przekazuje Mu język angielski. Nie stosujemy też opisanej strategi, że jeden rodzic mówi tylko w języku obcym, a drugi tylko w ojczystym. Oni mają takie swoje chwile sam na sam po angielsku, ale powiem Wam, że ja też takie mam. Nasz synek sobie “upatrzył” mnie do czytania pewnych anglojęzycznych książeczek. Nie jest tak, że te anglojęzyczne daje tylko mamie, a polskie tylko mnie. A takie było nasze założenie. On ma w głowie jakąś inną strategię, jest konsekwentny i to zawsze mnie wybiera do czytania i odgrywania pewnych historii. Mamy też taki swój własny świat! Zbudowany nie tylko na tej jednej książeczce, ale na innych tylko naszych rytuałach. Jestem ciekaw, jak to się potoczy dalej 🙂

Na koniec chciałem dodać, że warto czasem posłuchać tych pozornych nudów żony, bo wychodzi z tego całkiem fajna przygoda ;).

I już naprawdę na końcu – ponownie zapraszam do polubienia fanpega’a Tata z Poznania. Jest to projekt, który mam zaszczyt tworzyć wraz z innymi ojcami z Poznania. Robimy warsztaty, spotkania, eventy, wyjścia itd. dla ojców i ich dzieci z Poznania i okolic. Promujemy ojcostwo bliskości, w którym nie boimy się mówić o swoich uczuciach i emocjach. Jak to faceci! więcej jednak działamy niż mówimy! Staramy się również pokazać, że mężczyźni tak samo świetnie radzą sobie z dziećmi, jak kobiety ;).

Pozdrawiam wszystkich,

Filip – Bilitata 🙂

Jeśli spodobał Ci się ten wpis i uważasz, że warto go przeczytać, będę bardzo wdzięczny jeśli wyrazisz to w komentarzu, dasz like lub nawet udostępnisz 🙂

Zapraszam także do polubienia fan page Bilikid na Facebooku, obserwowania nas na Instagramie czy YouTube.


2 thoughts on “Stworzył z synem magiczny świat tylko dla nich dwóch – Bilikid okiem faceta”

  • 1
    OlgaCh on 30 maja 2017 Odpowiedz

    Well done, Dad! Swietny projekt w Poznaniu. Jestem w dalszym ciągu pod wrażeniem Waszej komunikacji i jedności w rodzinie 🙂

    • 2
      bilikid on 30 maja 2017 Odpowiedz

      Dzięki! No, staramy się, staramy, choć nie jest to łatwe ;). Myślę, że najważniejsze jest to, żeby rozmawiać ze sobą (można po polsku ;P) – niby banalne, ale w praktyce trudne, bo chodzi tu też o rozmowę na tematy trudne, niewygodne. Pozdrawiam, Bilitata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *