Dwujęzyczność zamierzona okiem i słowem znawców tematu – czyli o Konferencji Languages & Emotions

Dwujęzyczność zamierzona okiem i słowem znawców tematu – czyli o Konferencji Languages & Emotions

Jeśli interesujesz się wczesnym nauczaniem języka obcego, czy dwujęzycznością (a zakładam, że tak, skoro trafiłeś na mojego bloga) to koniecznie musisz to przeczytać!
Byłam słuchaczem ekspertów – praktyków, którzy rzeczowo i konkretnie odpowiadali na pytania i potrzeby zainteresowanych dwujęzycznością zamierzoną. Zanim zacznę rozpisywać się na temat Konferencji Languages and Emotions, wyjdę od krótkiej definicji dwujęzyczności zamierzonej.

Dwujęzyczność zamierzona

Dwujęzyczność zamierzona, (ang. intentional bilingualism), nazywana jest też nienatywną (ang. non-native bilingualism). Terminem tym będę się posługiwała niejednokrotnie w tym wpisie. Używałam go już wcześniej przy okazji pisania o nazwie mojego bloga. “Dwujęzyczność jest definiowana jako regularne używanie dwóch języków, lub języka i dialektu (…) a dwujęzyczność zamierzona (nienatywna) jako mówienie przez opiekunów do dziecka w języku innym niż L1 w kraju, w którym wybrany do komunikacji z dzieckiem L2 jest językiem mniejszościowy. Innymi słowy z dwujęzycznością zamierzoną (nienatywną) mamy do czynienia gdy rodzice/opiekunowie dzielą ten sam język natywny, który jest językiem dominującym w społeczności, przy czym jeden rodzic/opiekun (lub oboje) zwraca się do dziecka w języku, którego sam nauczył się jako języka drugiego (L2).” [definicja pochodzi ze strony NNB PROJECT (dostęp 27.04.2017)].

Ach… Katowice!

Pod koniec kwietnia miałam okazję brać udział we wspaniałym wydarzeniu, jakim była II Międzynarodowa Konferencja „Languages & Emotions – Języki i Emocje, katowice 2017”. Konferencja organizowana była przez Zespół NNB PROJECT pod kierownictwem dr Soni Szramek – Karcz, Uniwersytet Śląski w Katowicach, Uniwersytet SWPS oraz Miasto Katowice. Z chęcią opisałabym wspaniałą organizację eventu, pod względem technicznym, ale celem tego wpisu ma być przekazanie treści poruszanych na konferencji, zwłaszcza tych, które zapadły mi w pamięć.
Na początku muszę się przyznać do czegoś, czego teraz się wstydzę… Jechałam do Katowic z bardzo negatywnym nastawieniem, nie zrobiłam nic, żeby je zmienić. Odwiedziłam to miasto jako kilkuletnie dziecko i nie pamiętam z tej wizyty nic, poza tym, że było bardzo duszno tego dnia. Wyobrażałam sobie Katowice jako szare, zadymione, typowo górnicze miasto. Nic bardziej mylnego. Jak tylko wysiadłam z pociągu, to od razu zaskoczył mnie nowoczesny dworzec, a poza dworcem piękne, kolorowe i rozświetlone miasto. Do hotelu poza centrum dotarłam wieczorem, więc z okna taksówki podziwiałam stare miasto i naprawdę bardzo mi się podobało. Nazajutrz, wczesnym rankiem zauważyłam, że w mieście jest bardzo dużo kolorowych kwiatów i jest bardzo czysto. Wyjazd na konferencję nie tylko poszerzył moją wiedzę na temat dwujęzyczności, ale zmienił moje stereotypowe i błędne postrzeganie Katowic.

Moje bardzo subiektywne odczucia i odpowiedzi na nurtujące mnie pytania

Niestety nie brałam udziału z pierwszej edycji konferencji, która odbyła się w 2016 roku. Przygotowując się do tegorocznego wyjazdu do Katowic, obejrzałam wiele wystąpień sprzed roku. Zastanawiałam się wtedy, dlaczego połączono języki i emocje – dwa bardzo obszerne tematy. Szybko dostałam odpowiedź! Przecież emocje przekazuje  przede wszystkim słowami! Oczywiście nie tylko, przekaz pozawerbalny jest także bardzo istotny. Przecież słowa, za pomocą których mówimy o emocjach reprezentują jakiś język! Bingo!! Musiałam pojechać do innego miasta, żeby się tego dowiedzieć, a tak poważnie to dopiero tam sobie to uzmysłowiłam. W części konferencji zatytułowanej “Moja historia” można było usłyszeć o sytuacji językowej w rodzinach uczestników konferencji. Padło wtedy wiele pytań dotyczących dwujęzyczności w polskich domach. Zatem ciągle łącząc języki i emocje usłyszałam, że niezmiernie ważne jest pozytywne nastawienie rodziców/ opiekunów do procesu przekazywania języka. Czy to stwierdzenie brzmi trochę banalnie? Tylko pozornie! Konsekwencja używania języka obcego w codziennym życiu, o której bardzo często słyszymy i czytamy, nie jest aż tak ważna, jak nastawienie rodzica do języka obcego. Dzieci to mali geniusze i od razu wyczują, czy my naprawdę cieszymy się mówiąc w obcym języku, czy po prostu nakazuje nam to konsekwencja i wybór korzystny dla dziecka. Zauważyłam, że przy okazji tematu dwujęzycznego wychowania oraz wczesnej nauki języka obcego najczęściej dyskutuje się na temat konsekwentnego używania języka obcego, strategii jego przekazywania, umiejętności wyrażania emocji w języku obcym i wsparcia otoczenia. W całej tej dyskusji pomija się często nastawienie rodzica, który decyduje się na przekazywanie języka obcego dzieciom. A to właśnie  dobrostan rodzica i jego wewnętrzny spokój oraz wsparcie partnera w procesie przekazywania drugiego języka dzieciom to najistotniejsze sprawy w dwujęzycznym wychowaniu. Należy pamiętać, że taki typ wychowania TO NIE MA BYĆ POŚWIĘCENIE, A PRZYJEMNOŚĆ! Trzeba przepracować swoje nastawienie, żeby było ono pozytywne, a wspólna nauka języka obcego ma być wyłącznie przyjemnością. Dwujęzyczność zamierzona to prezent dla dziecka, a z prezentami już tak jest, że dziecko może z nim zrobić to, co chce. Nie mamy gwarancji, że nasze zamierzenia zaowocują w 100% dwujęzycznością. Na pewno będzie to rezultat owocny, ale nie ma reguły. Każdy proces dwujęzyczności jest inny, tak jak każda rodzina jest inna i inne są predyspozycje dzieci. Jedna z prelegentek wspominała, że w jej rodzinie jedna z jej dorosłych córek jest dwujęzyczna, a druga wychowana w ten sam sposób nie jest. Nie uznaje tego za porażkę, a za naturalny proces zdeterminowany indywidualnymi predyspozycjami córek.

Wspólne rozterki

Podczas konferencji uświadomiłam sobie, że rodziców decydujących się na dwujęzyczne wychowanie nurtują podobne problemy, co przejawia się w tych samych pytaniach do ekspertów. I tak na pytania na pytanie o najlepsze strategie dwujęzycznego wychowania dr Sonia Szramek – Karcz odpowiedziała bardzo krótko i treściwie, że najlepszą strategią jest strategia miłości! Bardzo trafnie zobrazowała to przykładem z ubraniami. Przecież na ogół nie ubieramy się według jakiś strategii. Wybieramy ubrania, które nam się podobają, pasują nam, są wygodne i dobrze się w nich czujemy. Nie ustalamy sobie sztywnej strategii np. że w danym tygodniu ubieramy się na czerwono.
Zaraz obok pytań o strategie wykorzystywane w dwujęzycznym wychowaniu padło pytanie o wymowę, a dokładnie o obawy rodziców przy przekazywaniu wymowy w języku, który nie jest ich językiem ojczystym. Bardzo często bywa tak, że chcemy przekazać dziecku język, którego sami się nauczyliśmy nie będąc osobami dwujęzycznymi. Obawiamy się wtedy, że nasza znajomość języka obcego nie jest wystarczająca, żeby dobrze go nauczyć. Więcej o tych rozterkach pisałam tu. Najwięcej obaw dotyczy poprawności wymowy. Pani doktor doradza, by w takiej sytuacji komplementować naukę języka źródłami natywnymi: nagraniami, słuchowiskami, bajkami, filmami i piosenkami, w których usłyszymy rodzimych użytkowników języka obcego. Nie możemy narzekać na brak takich źródeł. W internecie mamy mnóstwo darmowych pomocy do nauki języka. Właśnie w czasie konferencji pomyślałam, że mogłabym stworzyć na swoim blogu taki bank adresów do przydatnych stron i źródeł do nauki języka. Mogę to zrobić jedynie z Waszą pomocą, co Wy na to?

Złote zasady dwujęzyczności zamierzonej

Jedna z prelekcji dotyczyła wspomnianych zasad, których powinniśmy przestrzegać decydując się na wychowanie dwujęzyczne. I choć prelekcja nie przypominała przekazania konkretnego dekalogu na kamiennych tablicach, to kilka zasad można było bez trudu zapamiętać. Pierwsza z nich to akceptacja partnera, niejednokrotnie podkreślana przy różnych tematach dotyczących dwujęzyczności zmierzonej. To naprawdę niezbędny składnik sukcesu w tym typie wychowania. W Polsce wciąż borykamy się z brakiem akceptacji otoczenia w temacie wczesnej nauki języka, tym bardziej wsparcie partnera jest cenne. To ono podtrzymuje rodzica, który jest źródłem języka obcego w domu, w chwilach spadku motywacji i braku sił. Odpowiedź na pytanie: dlaczego stosujemy dwujęzyczność zamierzoną jest bardzo istotna dla rozumienia całego procesu, zaplanowania go i wyrobienia pozytywnego nastawiania. Musimy zagłębić się w temat, być przekonani do swojej decyzji. Więcej na ten temat będziecie mogli posłuchać z bezpośrednich relacji z konferencji, które są w przygotowaniu. Kolejną ważną zasadą jest to, aby decyzja o stosowaniu dwujęzyczności zamierzonej była naszą (rodziców) decyzją podpartą wewnętrzną motywacją. Generalna zasada wychowania w towarzystwie języka obcego jest taka, żeby kojarzyła się ona z przyjemnością. Praktycznie oznacza to, że należy używać języka obcego w zabawie, “przyczepić go do przyjemności”, czyli organizować wyjazdy, wycieczki i inne atrakcje w towarzystwie tego właśnie języka. Kolejną rzeczą jest wspominana już przeze mnie w tym wpisie strategii miłości, czyli używanie języka obcego w sytuacji komfortowej dla nas i dla dziecka, stosowanie go ” nie na siłę”.

Ciąg dalszy nastąpi

Ciągle jestem pod wrażeniem całego wydarzenia, zarówno pod względem merytorycznym, jak i organizacyjnym. Mogłabym pisać i pisać o tym, co usłyszałam, czego się dowiedziałam i co sobie zanotowałam. Mija się to trochę z celem, bo niebawem będzie można obejrzeć i posłuchać, co działo się podczas Languages and Emotions 2017. Ja chciałabym jeszcze podzielić się w Wami tym, co usłyszałam na wykładzie gościa specjalnego: Rity Rosenback. O tym w kolejnym wpisie

Prawa do zdjęcia należą do organizatorów Konferencji Languages & Emotions

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis i uważasz, że warto go przeczytać, będę bardzo wdzięczna jeśli wyrazisz to w komentarzu, dasz like lub nawet udostępnisz :).

Zapraszam także do polubienia mojego fan page na Facebooku, obserwowania mnie na Instagramie czy YouTube.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *