Angielski wieczorem – sposób na codzienną naukę bez wysiłku, cz. 3

Angielski wieczorem – sposób na codzienną naukę bez wysiłku, cz. 3

Było już o  dobrej rutynie w życiu dziecka. Konsekwentne powtarzanie może nam, dorosłym kojarzyć się z nudą, tym czasem dla dziecka to zupełnie co innego. Swego rodzaju rytuały, które tworzą jego wyjątkowy świat i wzmacniają poczucie bezpieczeństwa. Nie bez przyczyny w zasobie słów malucha na początku występują słowa, które słyszy codziennie. Zatem warto wybrać kilka angielskich rytuałów (piosenek, rymowanek i wyrażeń), które będą towarzyszyć Wam codziennie, konsekwentnie, wytrwale i niestety do znudzenia… aż zaowocują plonem stokrotnym, mam nadzieję 🙂 – tego Wam i sobie życzę.

Angielski wieczorem

Był już angielski o poranku,był też angielski po południu, zatem czas na wieczór!

Pierwsze skojarzenie z wieczorem to kołysanki i dobrze. Zanim jednak przyjdzie wyczekiwany czas zasypiania naszych pociech, musimy asystować (czasem i wyręczać) maluchy w poprzedzających spanie rytuałach wieczornych. Kolacja, czytanie, kąpiel, mycie zębów, ubieranie piżamy, paciorek i zasypianie w łóżeczku – taka kolejność jest u nas. U Was może być inaczej,  bo niektórzy czytają do snu, a inni tak jak my czasem coś podśpiewują. My jesteśmy jeszcze na etapie usypiania w ciemności, ciszy i właśnie przy ewentualnym delikatnym śpiewie kołysanek.

Jedzonko

Podczas posiłków (a więc także i kolacji) można wykorzystać rymy, które ostatnio mi się przypomniały. Pochodzą one z rewelacyjnej książki “Pass the Jam Jim” K.Umansky, M.Chamberlain, wyd.Red Fox, z serii A Red Fox Giant Picture Book.

Oto kilka wybranych rymowanek z tej wesołej opowieści:

Where’s the bread Fred?
Bread I said! Fred.Cut the cake, Kate.
Pour the tea, Lee.Pass the pot, Dot.
Is it hot, Dot?Here”s the salt, Walt.
Use your spoon, June.
15127554_1336924469674070_203920612_o What a mess, Bess,
On your dress, Bess.
Boil the kettle,Gretel.
Drink your juice,
Bruce.
Slice of pie, Guy?
Who’s for custard?
Where’s the mustard?

 

Czytanie

Jeśli chodzi o czytanie, to odsyłam do posta w całości poświęconego temu wątkowi. Pewnie nie trzeba Wam za dużo podpowiadać, czytamy to, co mamy i to, co lubią dzieciaki. W tym miejscu chciałam przemycić jednak bardzo cenną wskazówkę, która nie pochodzi prosto ode mnie, ale którą znalazłam ostatnio w pewnej bardzo mądrej książce. Rzecz właśnie o czytaniu. Jeśli zależy Wam na tym, by dziecko chętnie czytało w przyszłości, to pozwalajcie Mu na prawdziwe obcowanie ze słowem pisanym. Chodzi o to, żeby z paniką w głosie i oczach nie zabierać dziecku książek, tylko dlatego, że je zniszczy. Książki dedykowane dzieciom są odporne na wielozmysłowe testowanie, ale ta odporność też ma swoje granice :). Co się stanie jak dziecko zniszczy książkę poznając ją? Przecież to w końcu prezent dla Niego, do poznawania świata, a nie dla półki, do ozdoby. Dopóki maluch nie niszczy książki intencjonalnie, ale próbuje ją zbadać na każdy możliwy sposób, nie należy Mu zabierać książki. Jeśli posiadamy w domowym księgozbiorze prawdziwe perełki, nasze ulubione, cenne publikacje, to ustawmy je w miejscu niedostępnym dla dziecka. Dajmy dziecku do zabawy te tytuły, których chcemy się pozbyć z naszej biblioteczki, albo magazyny, gazety i inne formy słowa pisanego. Niech wychowuje się wśród książek, prasy. To kształtuje podejście człowieka do czytania, sprawia, że obecność słowa czytanego jest oczywista od urodzenia, na stałe wpisana w życie małego człowieka, który za chwilę będzie czytającym dorosłym. Nie namawiam nikogo do poniewierania książek, a raczej do przemyślanego wprowadzenia dziecka w świat literatury. Każdy zapewne ma w swoich zbiorach pozycje, które mogą z powodzeniem posłużyć jako materiał do eksperymentowania z czytaniem (może ktoś z Was ma jeszcze książkę telefoniczną? :P). Ot, taka dygresja na temat czytania dziecku :). Więcej na ten temat możecie poczytać tu.

Wieczorna toaleta

Jeśli chodzi o kąpiel zdecydowanie polecam podśpiewywać w kąpieli. To jeszcze bardziej umila ten i tak przyjemny rytuał wieczorny. My zwykle śpiewamy The Bath Song (uwielbiam teledysk do niej). Nie ograniczam się oczywiście tylko do części ciała przedstawionych w piosence, dośpiewuję własne zwrotki, w zależności od tego, którą cześć małego ciałka właśnie myjemy. Przy szczotkowaniu zębów można podśpiewywać “This is the way we brush our teeth”.

Kołysanki

Gdy maluszek jest już czyściutki i wypachniony, przychodzi czas na usypiania, a więc kołysanki. Tu mamy całkiem niezły wybór zarówno jeśli chodzi angielskie, jak i polskie. Mam kilka pozycji, the best of the best. Do naszych ulubionych należą także polskie. Nie piszę jednak bloga o swoich upodobaniach, ale o angielskim w codziennym życiu, dlatego, pozostając w temacie, wkleję linki do naszych ulubionych angielskich kołysanek.

  • Twinkle Twinkle Little Star (by SSS),
  • Sweet Dreams (także SSS),
  • Rock A Bye Baby (by Little Baby Bum) (grafika teledysku nie jest powalająca, ale w tym wypadku najważniejsza jest melodia i wykonanie,które łatwo wpada w ucho i szybko można się nauczyć),
  • Na koniec piosenka “When you sleep” Paddiego Kelly, którą uwielbiam i moim zdaniem doskonale nadaje się na kołysankę. No i Paddy Kelly, którego głos towarzyszył mi w dzieciństwie i bardzo wczesnej młodości, gdy śpiewał jeszcze w  The Kelly Family 🙂

Czekam z niecierpliwością na Wasze ulubione kołysanki. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielicie się nimi w komentarzach na blogu czy fan page.

Na sam koniec wypada mi tylko napisać

DOBRANOC 🙂

P.

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis i uważasz, że warto go przeczytać, będę bardzo wdzięczna jeśli wyrazisz to w komentarzu, dasz like lub nawet udostępnisz 🙂

Zapraszam także do polubienia fan page Bilikid na Facebooku, obserwowania nas na Instagramie czy YouTube.

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *