Mamo! Słuchaj brzuchem, nie tylko uchem!

14. listopada 2016 dwujęzyczność, inne 4
Mamo! Słuchaj brzuchem, nie tylko uchem!

Myślicie, że pomyliłam się w tytule? Słuchaj brzuchem? Nie pomyliłam się… zrobiłam to celowo. Pamiętam z podstawówki powiedzenie pani wychowawczyni do nieuważnych uczniów: słuchaj uchem, a nie brzuchem. Dziś zamieniam kolejność: Mamo! Słuchaj brzuchem, a nie uchem 🙂 Dziś właśnie o brzuchach słów kilka.

Ten wpis kieruję szczególnie do mam w stanie błogosławionym czy, jak to niektórzy mówią- ciężarówek, a także do wszystkich, którzy o te mamy dbają. Jeśli nie znajdujecie się akurat w tej grupie to i tak zachęcam do przeczytania. Być może w Waszym bliskim otoczeniu jest ciężarna mama, a może planujecie powiększenie rodziny lub po prostu interesują Was tematy związane z ciążą i rozwojem człowieka.

Jedyny i ostatni moment, gdy masz czas tylko dla siebie

Większość znanych mi kobiet twierdzi, że ciąża to czas magiczny, nie bez przyczyny przecież zwany błogosławionym. Ja też należę do tego grona, choć przyznam, że początki były dla mnie bardzo trudne. Każdy dzień naszego pierwszego trymestru rozpoczynał się od bólu brzucha i niestety wymiotów. Trafił się też pobyt w szpitalu. Drugi trymestr był w miarę spokojny, ale trzeci także wiązał się ze stresującą hospitalizacją . Mimo to, wspominam te dziewięć miesięcy bardzo dobrze. Nawet z odrobiną nostalgii i przyznam szczerze, że teraz kiedy mój synek już chodzi (czytaj: biega), a ja krok w krok za nim, to przydałoby się trochę ciążowego spokoju i ciszy.
No właśnie. Cisza, spokój, czas wolny. Od trzeciego miesiąca ciąży przebywałam na zwolnieniu lekarskim, ze względu na specyfikę pracy z dziećmi i szczególne narażenie na infekcje oraz brak możliwości odpoczynku podczas pracy. Wiele koleżanek pytało mnie, co ja robię całymi dniami i czy się nie nudzę. Szczerze mówiąc za każdym razem zaskakiwało mnie to pytanie… Ja miałam na ten wolny czas mnóstwo pomysłów i naprawdę nigdy mi się nie nudziło. W rezultacie typowo wolnego czasu nie miałam 🙂 Usłyszałam kiedyś pewną bardzo mądrą radę dotyczącą okresu pierwszej ciąży. Mianowicie, że pierwsza ciąża to jedyny i ostatni moment, gdy kobieta ma czas tylko dla siebie. Już potem, w drugiej i kolejnej ciąży, zawsze będzie troszczyć się i myśleć o narodzonych już dzieciach. To wyjątkowy czas na rozwój, samodoskonalenie kobiety i na zajrzenie w głąb siebie. Ja go wykorzystałam na to, na co wcześniej czasu mi brakowało.

Uczysz się nie tylko Ty!

Dziś chcę przekazać drobną wskazówkę związaną z tym wyjątkowym czasem oraz nauką języka. Zachęcam przyszłe mamy do skorzystania z kursów językowych, które odbywają się często w godzinach porannych, do wykorzystania wolnego czasu na naukę języka. Zachęcam i gorąco polecam naukę angielskiego dla… dziecka w brzuchu. Nie zwariowałam, spokojnie. Jeśli zaleca się, aby ojciec i bliscy dziecka mówili „do brzucha”, to dlaczego nie osłuchiwać dziecka z językiem obcym? Nie namawiam teraz do zakupu kursu skierowanego do dzieci jeszcze nienarodzonych. Nigdzie takiego nie widziałam, ale kto wie… może słynni amerykańscy naukowcy już coś takiego opracowali? Mówię raczej o osłuchiwaniu z językiem, zalecam to, jak zaleca się słuchanie muzyki, najczęściej klasycznej oraz osłuchiwanie z głosami najbliższych. Jak to robić? Tak jak z osłuchiwaniem niemowlaka. Należy do codziennych czynności i rytuałów włączyć słuchanie anglojęzycznych rozgłośni radiowych, słuchowisk, przemówień, czy wykładów. Źródeł jest bardzo dużo, dla każdego znajdzie się coś interesującego. Polecam także seriale z anglojęzycznym lektorem oraz audiobooki w obcym języku.

Czego słuchać?

Jeśli chodzi o konkrety, to podaję listę moich ulubionych linków:
BBC radio online
TED Talks – Ideas worth spreading
Podcasty prosto z Londynu
– Przeróżne audiobooki na przykładowym kanale
Stacja radiowa dedykowana dzieciom, ale można posłuchać w ramach przygotowań do zanurzenia dziecka w język angielski 🙂
– Jeśli chodzi o seriale to jedni uwielbiają Friendsów, inni Downton Abbey (ja nie należę do żadnej z tych grup, zdecydowanie wolę słuchać i robić w tym czasie jeszcze coś innego, niż tylko oglądać).

To tylko przykłady, wchodząc pod wskazane adresy możecie sami znaleźć podobne i przy okazji polecić w komentarzach.

Nawet jeśli stwierdzicie, że nie zrozumiecie wielu słów, warto posłuchać obcego języka dla samej jego melodii i dźwięków dlań charakterystycznych. Zasada takie słuchania zwykle działa tak: im dłużej i częściej słuchasz, tym więcej rozumiesz i zapamiętujesz, a z Tobą dziecko :).  Nie musi to być słuchanie aktywne, czyli takie, które samo jest czynnością i na nim należy się skupić, może to być słuchanie pasywne- podczas robienia czegoś innego, czynności domowych czy zabiegów pielęgnacyjnych. Brzuszek nie ma wyjścia, słucha tego, co mama, nie ucieknie i nie zajmie się czymś innym. Szczerze zachęcam, nic nie ryzykujecie i nic nie tracicie, a zyskać można wiele. Dla powątpiewających podaję adres ciekawego wykładu TED pt.”Czego uczymy się przed narodzinami”, do którego zamierzam jeszcze wrócić. W kolejnych postach postaram się streścić ten wykład, specjalnie dla tych, którzy wolą słowo pisane lub zwyczajniej łatwiej im korzystać z bloga czytając. Miłego słuchania oraz oglądania dla mam, tatusiów, dzieciaków i brzuszków!

Z pozdrowieniami

Paulina

 

Fot. Marzena Matkowska

Jeśli spodobał Ci się ten wpis i uważasz, że warto go przeczytać, będę bardzo wdzięczna jeśli wyrazisz to w komentarzu, dasz like lub nawet udostępnisz 🙂

Zapraszam także do polubienia fan page Bilikid na Facebooku, obserwowania nas na Instagramie czy YouTube.

 

 


4 thoughts on “Mamo! Słuchaj brzuchem, nie tylko uchem!”

  • 1
    Ohmummy on 14 listopada 2016 Odpowiedz

    Będąc w ciąży często kładlam się na kanapie i słuchałam bardzo różnej muzyki od klasycznej po rock 😃 i tak samo jak Ty w ciąży nie było czasu ma nudę za to czas dla siebie a dzień często rozpoczynałam gimnastyką dla brzuchatych 😃

    Ps. Piękne zdjęcie 😄

  • 2
    Kinga on 14 listopada 2016 Odpowiedz

    Oglądałam Przyjaciół będąc w ciąży 🙂

  • 3
    Gee Gosia Owczarek on 14 listopada 2016 Odpowiedz

    ehehehhe bardzo ciekawy artykuł. I jest w tym dużo racji, że języków uczymy się najlepiej przez słuchanie. Mój synek, co prawda jeszcze nie w brzuchu ale już w żlobku chodził do przedszkola z native speakerami angielskimi i hiszpańskimi i po dwóch latach bardzo dużo wyniósł. Było to niesamowite doświadczenie widzieć jak taki maluch przyswaja języki. Więc dlaczego by już nie w brzuchu:) Pozdrawiam serdecznie http://www.geeway.pl

  • 4
    Justyna on 14 listopada 2016 Odpowiedz

    Wow – angielski dla nienarodzonych dzieci to brzmi… hmmm wcale nie głupio 🙂
    Skoro dziecko w brzuchu wychwytuje i dźwięki i emocje i smaki, to czemu by nie osłuchać go z obcym językiem! Nieprawdopodobne to wszystko 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *