Mamo na macierzyńskim, zabieraj wózek i idź na KAWĘ!

19. października 2016 angielski na co dzień, inne 5
Mamo na macierzyńskim, zabieraj wózek i idź na KAWĘ!

Będąc w ciąży byłam przekonana, że chcę spróbować dwujęzycznego wychowania mojego synka. Dużo czytałam, szukałam praktycznych wskazówek w książkach i na blogach. Cały proces rozpoczęłam jeszcze z synkiem w brzuchu, słuchałam anglojęzycznego radia, audiobooków i muzyki klasycznej. Wciąż jednak nie wiedziałam jak zacząć tę naszą przygodę z językiem obcym mając kilkumiesięczne dziecko. Z takim maluszkiem, każda minuta spokoju jest na wagę złota, gdzie w tym wszystkim czas na angielski?

Dzięki uprzejmości mojej koleżanki dowiedziałam się o tym, że w pewnej kawiarni w Poznaniu, w godzinach porannych, organizowane są zajęcia dla mam z dziećmi. Pora dnia wybrana specjalnie z myślą o mamach przebywających na urlopach macierzyńskich. Miło 🙂 Pewnie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że są to spotkania z rodzimym użytkownikiem języka angielskiego. Wraz z kilkoma mamami i prowadzącą, która także jest mamą kilkuletniej córeczki, spotkałyśmy się w przytulnej poznańskiej kawiarence. Miałyśmy osobne pomieszczenie do dyspozycji oraz całe menu, więc poranna kawa tego dnia smakowała wyjątkowo. Opieka nad dzieckiem (karmienie, przewijanie i lulanie) nie była dla nas krepująca, jak bywa czasem w miejscach publicznych. Byłyśmy bardzo wyrozumiałe i pomocne wobec siebie. Mogłyśmy bez skrepowania rozmawiać o dzieciach i o tym, co aktualnie przeżywamy. Poradzić się i opowiedzieć o swoich przeżyciach. Dodatkowo, co uważam za największy atut tego spotkania, rozmawiałyśmy w języku angielskim pod okiem doświadczonej, anglojęzycznej mamy. Ona także wchodziła w interakcje z maluszkami, czytała im książki i śpiewała piosenki.

Takie spotkanie to niesamowite korzyści dla wszystkich:

-Mama ma okazję „rozgadać się po angielsku”, co może być trudne podczas urlopu macierzyńskiego, Zwłaszcza gdy karmi piersią i jest zależna od maluszka, ciężko znaleźć czas na lekcje indywidualne.

-Stała obecność native speakera pozwala mamie na osłuchiwanie się z poprawną wymową języka oraz stwarza  możliwość nauki słownictwa w praktyce.

– To czas i miejsce wymiany doświadczeń między mamami, przestrzeń w której inna mama Cię zrozumie i wysłucha, poradzi i wesprze.

-Dziecko osłuchuje się z językiem obcym, jak gąbka chłonie dźwięki charakterystyczne dla danego języka (pisałam o tym w kilku swoich postach, np.: Kiedy rozpocząć naukę języka obcego?, ).

-Dziecko poznaje inne dzieci oraz innych rodziców. To bardzo cenne, jeśli nie mamy rówieśników dla swojego dziecka wśród znajomych, a zależy nam na rozwoju społecznym dziecka.

-Wszyscy korzystnie spędzają czas w przyjemnej atmosferze, maja możliwość skosztowania pysznej kawy i ciacha, jest nawet szansa na wypicie ciepłej kawy! 🙂

W myślach wielu może pojawić się wątpliwość, czy to nie za wcześnie z tą nauka angielskiego u dzieci. Pragnę ją szybko rozwiać. Nie używałyśmy podręczników ani kserówek, które niemowlaki zapełniały listą  słówek. Nic z tych rzeczy! Prowadząca mama przyniosła m.in. zabawki z piaskownicy i małe rondelki, by dzieci mogły trochę hałasować. Dostępne były także tkaniny o różnych fakturach, by pobudzić zmysł dotyku, a także lusterka, które maluszki uwielbiają. Były także piosenki oraz kolorowe książeczki. Trochę potańczyłyśmy, przy akompaniamencie angielskich piosenek dla dzieci, ku wielkiej radości maluszków. Teraz czas ma kilka stwierdzeń z metodyki nauczania. Podczas naszych spotkań w kawiarni były elementy  Metody TPR (czyli ruchu przy muzyce), z całą pewnością dzieci były poddane imersji  językowej (zanurzeniu w język obcy), a także wykorzystano metodę storytelling (czytania bajek). Niesamowite… metody, o których dużo teorii czytałam na studiach pojawiły się na prostym spotkaniu. I o to właśnie chodzi!! Ta cała nauka naszych dzieci jest prostsza niż nam się wydaje, a na pewno bardzo intuicyjna.

Moim celem nie jest promowanie konkretnej kawiarni, choć chętnie zdradzę zainteresowanym gdzie byłam. Dziś mam na celu wypromować ideę. Mamy! Idźcie na kawę! Sprawdzicie kawiarnie przyjazne rodzicom z dziećmi w Waszym mieście. Zdaję sobie sprawę, że nie łatwo znaleźć kawiarnię z towarzystwem native speakera, jednak o towarzystwo innych mam i dzieci powinno być łatwo.

Jesień już na dobre zagościła w naszej codzienności, wkradła się nie tylko do krajobrazu ale też do samopoczucia. W życiu młodych mam są czasem takie deszczowe momenty, czy dni, że chce się płakać razem z deszczem. Często z powodu zmęczenia, poczucia niemocy,  braku wsparcia, niezrozumienia czy braku czasu na samorealizację. Spróbujmy zaprzestać narzekania, rozczulania się nad monotonią związaną z opieką nad maluszkiem. Zamiast dawać hormonom pole do popisu i władzę nad naszymi humorami,  weźmy się w garść i działajmy! Najlepiej  razem, bo w grupie siła. Spędźcie ten trudny, ale piękny urlop macierzyński  korzystanie dla siebie i dziecka. U mnie ten sposób zadziałał! Z niecierpliwością oczekiwałam kolejnych spotkań, poznałam niesamowite kobiety i świetnie dzieciaki. Wiele się dowiedziałam i nauczyłam. Same korzyści 🙂

Wyjście na takie spotkania do kawiarni to nie jedyny pomysł na spędzenie czasu z maluszkiem. O innych możecie poczytać we wpisie “Jak po angielsku wyrwać się z małym dzieckiem z domu”.

Na koniec prośba! Dajcie znać jakie kawiarnie w Waszym mieście są przyjazne mamom z dziećmi. Nie zapomnijcie dodać w jakim mieście jest Wasza kawiarnia. A może same coś zorganizujecie… ?

Smacznej kawusi!

Paulina

Jeśli spodobał Ci się ten wpis i uważasz, że warto go przeczytać, będę bardzo wdzięczna jeśli wyrazisz to w komentarzu, dasz like lub nawet udostępnisz 🙂

Zapraszam także do polubienia fan page Bilikid na Facebooku, obserwowania nas na Instagramie czy YouTube.

 

 

 


5 thoughts on “Mamo na macierzyńskim, zabieraj wózek i idź na KAWĘ!”

  • 1
    Aleksandra Koper on 22 października 2016 Odpowiedz

    Musze pokazac tego bloga mojej siostrze ktora ma szesnastomiesiecznego szkraba😂 Jestem pelna podziwu dla pani bo dziecko potrzebuje sporo czasu a jeszcze podjęcie sie wychowania go dwujęzycznego jest naprawdę woooow!
    Naprawde ciekawy post!😊

    • 2
      bilikid on 22 października 2016 Odpowiedz

      Dziękuję! Kto bloguje, ten wie, ile to pracy, ale jeśli człowiek robi to, co kocha, to zawsze jakoś znajdzie czas 🙂 Zapraszam siostrę i inne mamy, teraźniejsze i przyszłe. Jeszcze wiele ciekawych tematów przed nami 🙂

  • 3
    Asia - Matka w kratkę on 22 października 2016 Odpowiedz

    Fajna rzecz takie spotkania! U mnie było podobnie, chciałam wykorzystać urlop macierzyński na robienie ciekawych rzeczy. Akurat może nie na spotkania z native speakerem (choć opis brzmi świetnie), ale na ćwiczenia dla matek z dziećmi, rożne warsztaty rodzicielskie i rozwojowe. Opcji, przynajmniej w dużych miastach, jest teraz bardzo dużo:) I tak jak Ty – szczerze polecam!

  • 4
    Patrycja on 28 października 2016 Odpowiedz

    A gdzie jest ta kawiarnia jesli można spytać? Również jestem z Poznania 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *