Rodzice KNOW-HOW – czyli 10 zasad jak uczyć angielskiego swoje dziecko

Rodzice KNOW-HOW – czyli 10 zasad jak uczyć angielskiego swoje dziecko

Zainteresowani na maxa

We wcześniejszym wpisie zatytułowanym, „Kiedy rozpocząć naukę języka obcego?” mowa była o tym, że sposób pracy z małymi dziećmi jest ważniejszy niż wymierny efekt tej pracy. Chciałabym się na dłużej zatrzymać przy tym zdaniu, bo jest ono znamienne. Pewnie każdy z łatwością przypomni sobie sytuacje, czy osoby, które „skutecznie” zniechęciły nas do nauki jakiegoś przedmiotu, oraz takie, które zaszczepiły w nas konkretne pasje. Osobowość nauczyciela, który przekazuje innym wiedzę jest bardzo ważna. Istotna jest też nasza motywacja. O motywacji można pisać i pisać. Sami wiemy jak ciężko jest się za coś zabrać, gdy nie mamy do tego chęci. W obecnym czasie, przychodzi mi na myśl sytuacja związana z nauką biologii, a byciem w ciąży. Tego pierwszego nie znosiłam, nauka biologii, w tym działy dotyczące człowieka, po prostu mnie nużyła. Pewnie zabrakło w mojej edukacji nauczyciela z pasją i pomysłem na ten przedmiot. W czasie ciąży wielu procesów doświadczyłam osobiście i byłam niezmiernie zmotywowana do poznawania tego, co dzieje się z ludzkim organizmem w tym szczególnym okresie. Dopiero wtedy zorientowałam się, jakie to wszystko ciekawe! Wniosek z tego, że jeśli jesteśmy czymś na maxa zainteresowani to bez względu na wszystkie przeszkody będziemy zgłębiać ten temat.

Odpowiedz na pytanie: „Po co?”

Chodzi zatem o to, by dzieciaki chciały uczyć się języka. Prędzej czy później będą pytały:, „Po co?” To jasne, że nie widzą potrzeby poznawania obcego języka, skoro bez problemu dogadują się z dziadkami i innymi osobami, z którymi mają styczność.
No właśnie… Po co? Kto podróżował z dzieciakami może odwołać się do doświadczeń z zagranicznych podroży. Kto ma obcojęzyczną rodzinę czy przyjaciół, ten także ma konkretny argument. A jeśli ani jedno ani drugie do nas nie pasuje? Miałam taką sytuację, gdy zaczynałam pracę w szkole. Trafiła mi się jedna bardzo trudna klasa. Zróżnicowana pod względem wieku (między najstarszym, a najmłodszym uczniem były cztery lata różnicy). Ze względu na trudności środowiskowe chłopaków, zdarzali się tacy, którzy często powtarzali klasę. Generalnie zrezygnowani i niedopilnowani przez opiekunów, nie widzieli sensu w jakiejkolwiek nauce. Na pierwszej lekcji zadałam im pytanie:
– Po co wam ten angielski? Jak się pewnie domyślacie, nie otrzymałam odpowiedzi.
– A kim chcecie być w przyszłości? Kontynuowałam.
W odpowiedzi usłyszałam m.in. „Piłkarzem i kierowcą TIR-a.” Pomyślałam, że to idealne odpowiedzi i znów zapytałam:
– A taki piłkarz, jeśli ma trenera z innego kraju lub gra w drużynie złożonej z zawodników o różnych narodowościach, to jak się dogaduje?
– Po angielsku chyba…
– A kierowca TIR-a, który przewodzi różne towary poza granice państwa, jak sobie radzi?
-No, chyba musi znać angielski…
Więcej o tej historii oraz sposobach dotarcia do dzieci i młodzieży z argumentacją przemawiającą za nauką języka obcego znajdziesz tutaj.

Wydaje mi się, że każdy z nas potrafi odpowiedzieć na pytanie o sens nauki języka obcego. Jeśli nie, służę pomocą. Mam w zanadrzu jeszcze kilka przykładów. Pozytywne nastawienie do nauki, wysoka motywacja, utożsamianie nauki z zabawą, przyjemność z nauki języka obcego – to jest kluczem do sukcesu w tzw. poważniejszej, czyli nauce języka, czyli nauki w późniejszym wieku. A żeby nasze pociechy podchodziły do tego z ochotą, należy zaoferować to, co lubią najbardziej, czyli… zabawę!

Wykorzystaj swoją tajemną moc, póki ją jeszcze masz

Pytanie teraz brzmi: Jak skutecznie zmotywować, zarazić, zanurzyć w świat języka obcego? Jak stwarzać sprzyjające wesołej nauce sytuacje, gdy czasu mało i wiara rodziców we własne kompetencje językowe jest niewystarczająca?

Zanim odpowiem na powyższe pytania wystosuję apel:
Rodzicu! Jesteś i długo będziesz najważniejszym nauczycielem dla swojego dziecka. Im młodsze dziecko, tym większe w Tobie bóstwo. To jest właśnie Twoja SUPER MOC!
Nie zmarnuj jej. Wielu z nas pamięta podwórkowy tekst z dzieciństwa „Nie wierzysz? To zapytaj mojej mamy!”. Korzystaj z tego. Na pewno umiesz coś „z anglika’. Zapomnij o tych kilkunastu czasach, o zdaniach warunkowych i mowie zależnej. Słownictwo znasz (kolory, liczby, zwierzęta, zabawki itd.). Umiesz się przedstawić i powiedzieć ile masz lat. To dużo, z taką wiedzą można już bardzo wiele. Z pewnością wystarczy na początek Waszej przygody z językiem. Teraz każdy czujny czytelnik pomyśli: „Aha… a wymowa?”. Tak, to najistotniejszy element podczas nauki małego dziecka, zwłaszcza takiego, które nie umie jeszcze pisać i czytać. Wymowa nie jest już problemem, polecam słowniki internetowe z wymową. Nie promuję konkretnego, ale warto zaufać np. tym, które w nazwie mają pewne angielskie miasta uniwersyteckie. Dobrą inwestycją jest także kurs wymowy np. cykl kilku spotkań z lektorem i poznanie zasad poprawnej wymowy. Szczerze polecam. Aktualnie szkoły językowe prześcigają się w różnych ofertach i jest w czym wybierać. W sieci jest bardzo wiele stron oferujących darmową pomoc w przeróżnej formie. Trzeba tylko poszukać, tego co pasuje akurat Tobie i Twoim możliwościom czasowym, charakterologicznym, lokalowym i wszystkim innym. Zajrzyj do mojej zakładki na blogu: POLECANE LINKI – może czeka tam coś właśnie dla Ciebie.

JAK to robić?

Skoro już ustaliliśmy, po co się uczyć i kto może tę naukę wspomóc, to czas na pytanie o sposób. No właśnie: JAK uczyć języka obcego, aby nastawić dziecko pozytywnie do tej nauki? Już odpowiadam: wesoło, radośnie i z humorem; kolorowo, twórczo i nowocześnie; indywidualnie, zgodnie z doświadczeniami i zainteresowaniami dziecka; poprzez gry, zabawy, zgadywanki oraz pantomimy i teatrzyki; z zastosowaniem bajek i historyjek; melodyjnie i rytmicznie, z wykorzystaniem wierszyków, rymowanek i piosenek; w ruchu, na spacerach i w domu.

#1: Wesoło

Najważniejsze, by wspólna nauka rodzic- dziecko była radosna i nie kojarzyła się z nieruchomym siedzeniem przy biurku i wkuwaniem na pamięć listy słówek.  Można to robić, jeśli mamy na celu zniechęcenie dziecka do nauki…. Jeśli wykorzystujemy obrazki, to niech będą zabawne i kolorowe. Na podstawie wesołych fotografii możemy wprowadzić więcej słownictwa, bo nauka jest przyjemniejsza. Śmieszne anglojęzyczne piosenki czy teledyski zachęcają do poznawania ich treści i wpadają w ucho, co mimowolnie skłania dziecko do powtórzeń.

#2: Zgodnie z doświadczeniami i zainteresowaniami dziecka

Wszystkie treści, które chcemy dziecku przekazać muszą mieścić się w jego dotychczasowym doświadczeniu. Pozwólcie, że, przytoczę mój ulubiony przykład ilustrujący tę zasadę. Było to chyb w roku 2010. W czasie studiów odbywałam praktyki w pewnej szkole podstawowej. Trafiłam do nauczycielki z wieloletnim stażem, która cieszyła się opinią doskonałego pedagoga. Miała bogaty wybór pomocy naukowych. Problem w tym, że trochę zatrzymała się w czasie, bo prezentowała dzieciom plansze edukacyjne i uczyła jak korzystać z telefonu na żetony… Chyba każdy dzieciak w tej klasie miał już komórkę, a budka z telefonem na żetony? To nadawało się raczej na lekcje historii. Żadne dziecko nie wiedziało, o co chodzi nauczycielce, bo po prostu nigdy, czym takim jak telefon na żetony się nie spotkało i raczej marne szanse ze będą kiedykolwiek z tego korzystać.  A pani konsekwentnie tłukła zasady używania żetonów. Jeśli któreś z dzieci zapamiętało coś z tej lekcji, to chyba tylko w przypadku dużego zainteresowania historią. Zatem kluczową sprawą jest wpasowanie się w doświadczenie dzieci. Innymi słowy, poruszanie się w tematyce im znanej i lubianej. Sprzyja temu najbliższe otoczenie dziecka. Moi znajomi zachwycają się, że mój dwuletni synek zna nazwy maszyn budowlanych po angielsku i bez trudu buduje krótkie zdania ze słowami “excavator” czy “cement mixer”. Dzieje się tak dlatego, że za oknem jego pokoju mamy budowę i codziennie ją obserwujemy i rozmawiamy o tym, co się tam dzieje.

#3: Nowocześnie i twórczo

Rodzice, wykorzystujcie komputer i Internet do nauki języka. To naprawdę studnia bez dna, jeśli chodzi o zasoby językowe. Począwszy od piosenek, wierszyków, rymowanek, przez karty pracy, krzyżówki, gry i fiszki. Korzystajcie ze słowników internetowych, wirtualnych fiszek, filmików z lekcjami i innych gotowych, materiałów, które zaoszczędzą wasz czas i pieniądze. Nagrywajcie wasze angielskie wygłupy, róbcie piosenki. Po prostu bawcie się nowoczesnymi narzędziami. Nie obawiajcie się korzystać z You Tube, czy innych źródeł, gdzie najdziecie bogaty wybór bajek i filmików edukacyjnych dla dzieci. Ja się otwarcie przyznaję, że moje dzieci oglądają bajki. Mamy jednak jedną zasadę – one zawsze są w języku angielskim i zawsze w odpowiedniej do wieku ilości. Dzięki temu, podświadomie uczą się budowania zdań, a nie tylko pojedynczych słówek – co jest wstępem do nauki gramatyki. Trzeba jednak pamiętać, że to oglądanie musi być aktywne i najlepiej oglądać bajki razem z dzieckiem, kiedy to tylko możliwe. Poznawać bohaterów, reagować na to co oglądacie (śmiać się, bać, mówić do bohaterów). Potem bawić się w bohaterów ulubionych bajek. U nas wciąż na topie jest świnka Peppa oraz Amerykański Komik Blippi, dlatego nas synek nazywa nas – rodziców “Mummy Pig and Daddy Pig”, a sam jest Peppa Pig. Ostatnio chętnie też nosi znienawidzoną muchę, bo jego idol z bajek nosi :). Więcej o rekomendowanych bajkach przeczytacie tutaj.

#4: Poprzez gry i zabawy, które w większości macie w domu

Nauka przez zabawę – to nie tylko hasło. Pewnie wiele razy słyszeliście, że nauka przez zabawę jest najbardziej efektywną formą przyswajania wiedzy dla dzieci. To prawda. Sprawdziłam to stwierdzenie w praktyce.  Dzieci w każdym wieku, nawet te duże chętnie uczą się za pomocą gier i zabaw. Największą zaletą nauki przez zabawę, jest OSZUSTWO. Tak, w tym wypadku oszukujemy dzieci, bo za pomocą gier i zabaw niejako przemycamy im różne treści, ćwiczymy i utrwalamy je. Oszustwo polega na tym, że dzieci nie zdają sobie sprawy, że podczas zabawy się uczą. Cały trick polega na tym, żeby w jak najweselszy i ciekawy sposób przekazać maksymalnie dużo treści. A jakie konkretnie gry i zabawy? Zapytajcie dzieci! Wyrzućcie z głowy schemat bycia nauczycielem, stańcie się kompanem do zabaw z dzieckiem.

# 5: Poprzez teatrzyki, kalambury i zgadywanki

Każda forma wcielania się w role postaci fikcyjnych, wykorzystanie pluszaków, pacynek czy kukiełek, sprzyja nauce języka. U nas dużym powodzeniem cieszą się “finger puupets”. W głowie małych dzieci dzieje się coś magicznego. One wierzą, że pluszak czy pacynka naprawdę nie rozumieją języka polskiego i można z nimi rozmawiać tylko po angielsku. Sprawdziłam to, brałam zabawkę i mówiłam dziecku, że przywiozłam ją z Anglii, tam została stworzona (czyt. wyprodukowana) i rozumie tylko język angielski.  Bingo! I’ve got you!  To działa. Dzieciaki mówią wtedy po angielsku jak potrafią, wspaniale wczuwają się w sytuację. Natomiast pokazywanie i pantomima sprzyja powtarzaniu słownictwa i jest jednocześnie wesołą zabawą. Losujemy hasło na karteczce i zadaniem naszym czy dziecka jest je pokazanie tego hasła bez użycia słów. Za pomocą kart z obrazkami ilustrującymi konkretne słownictwo oraz kartki je zakrywającej, możemy powoli fragment po fragmencie odsłaniać obrazek zgadując przy tym, co on pokazuje. Można też używać obrazków, zmieniać ich ustawienie i kolejność. Prezentujemy dziecku kilka czy kilkanaście obrazków w określonej kolejności. Prosimy dziecko, by się odwróciło lub zamknęło oczy i zmieniamy kolejność ilustracji.  Zadaniem dziecka jest ułożenie obrazków w pierwotnym porządku oczywiście za każdym razem z nazywaniem ich czy układaniem prostych zdań. O tego typu mnemotechnikach będę jeszcze pisała w kolejnych wpisach. Cierpliwości.

#6: Z wykorzystaniem ruchu

To przede wszystkim ilustrowanie ruchem czasowników i kierunków oraz przyimków miejsca. Pokazywanie czasowników występujących w piosenkach. To świetna zabawa, gdy w pokoju dziecięcym jest popularny dywan z nadrukowaną mapą miasta. Można ćwiczyć opisywanie kierunków ruchu i związane z tym słownictwo. Jeśli nie, wystarczy szary papier i pisak i samemu można zrobić taką pomoc. U nas niegasnącą popularnością cieszą się piosenki, które można ilustrować ruchem. Playlistę z takimi hitami znajdziecie na moim kanale na YT. Zapraszam 🙂

#7: Pamiętaj o piosenkach i rymowankach!

Rytmiczne i melodyjne piosenki i rymowanki to sposób nauki słownictwa, który sam „wchodzi w głowę”, a tak właściwie to wpada w ucho. Nie trzeba nikogo przekonywać, ze rymy to nieraz jedyny sposób na zapamiętanie zwłaszcza czegoś trudnego.  W tym temacie właściwie nie mamy ograniczeń. Stworzono już mnóstwo piosenek i rymowanek na każdy możliwy temat bliski dzieciom. Wystarczy wpisać nursery rhymes czy songs for children, do wyszukiwarki w popularnych serwisach z muzyką i mamy! Zasubskrybuj także mój kanał na You Tubie, bo zapisuję tam sprawdzone i wartościowe materiały do nauki języka angielskiego dla dzieci.

#8: Regularnie

Włącz elementy angielskiego w Waszą codzienność. Używaj tego języka codziennie, chociaż po trochu! Spokojnie, bez obaw.  Nie będę teraz przekonywała, że dobry rodzic znajdzie codziennie 3 godziny na zabawę z dzieckiem po angielsku. Jestem realistką. Pisząc codziennie, mam na myśli korzystanie z okazji, jakich wiele każdego dnia. Dla przykładu: podczas śniadania można zapytać dziecko, co jest na stole do jedzenia, to kopalnia słownictwa, od produktów spożywczych, po sztućce, członków rodziny i kolory. Spacery to dopiero bogactwo… ja mam w głowie mnóstwo słownictwa, gdy spaceruje z wózkiem. Wystarczy spróbować opisywać to, co się mija po drodze. Liczyć, wymieniać kolory, kształty, rzeczowniki itd. Postaraj się raz w tygodniu znaleźć dłuższy czas na wspólną naukę, zajęcia w domu, wspólne tworzenie obrazków czy kart do gier. Malowanie, rysowanie, tańczenie i inne wesołe angielskie aktywności.
Może lubisz funkcjonować według reguł czy schematów. Jeśli tak, obierz strategię pracy z dzieckiem. Pisałam o strategiach wychowania dwujęzycznego, ale nie musisz się od razu porywać na wychowanie dwujęzyczne. Możesz poznać te strategie i dostosować je na swoje potrzeby. Jesteś kowalem własnego losu i losu Twojego dziecka, więc kłuj te Wasze podkówki na Waszą miarę.

#9: Bez napinki!

Nie czuj się obciążona presją nauczania języka obcego w domu. Nie dopuść do sytuacji, żeby to nigdy nie kojarzyło Ci się z przykrym obowiązkiem i uciemiężeniem. Jeśli masz kiepski dzień i za żadne skarby nie masz ochoty mówić dziś po angielsku, to odpuść. Jeśli macie trudny czas i nie potrafisz wyrazić emocji w języku obcym to też odpuść na chwilę. Dziecko niczym najczulszy wykrywacz kłamstw, wyczuje, że coś jest nie tak i przejmie negatywne emocje. A kluczem do sukcesu jest wyrobienie w dziecku pozytywnego nastawienia do języka obcego. “Dobrostan rodzica to dobrostan dziecka” – jak mawia dr Sonia Szramek – Karcz – szefowa jednego w Polsce zespołu badawczego dwujęzyczności zamierzonej – a Ona naprawdę wie, co mówi!

#10: Miej w nosie krytyków i sceptyków

“Zwariowała, w Polsce mówi do dziecka po angielsku!” , “W głowie się poprzewracało”. , “Jeszcze dziecko dobrze po polsku nie mówi, a już angielskiego uczy!”, “Nie rób dziecku krzywdy! Niech mówi po naszemu!”, “Nie zabieraj dziecku dzieciństwa”: To i inne wyszukane komentarze możesz usłyszeć, gdy zdecydujesz się wyjść z komunikacją w obcym języku z domu. Twoim zadaniem jest jednym uchem wpuszczać, drugim wypuszczać takie komentarze i jeszcze czasem uśmiechnąć się z politowaniem dla niewiedzy komentującego. Na prawdę nie warto się przejmować opinią przypadkowego przechodnia. Więcej o tym znajdziesz np. w tym wpisie.

Spróbujesz?

Mam nadzieję, że zachęconych rodziców utwierdziłam w przekonaniu, że warto.  Zniechęconych, choć trochę przekonałam, że to nie takie trudne. Wątpiącym udało się pokazać, że to możliwe, a w sceptycznych zasiałam pewną wątpliwość przełamującą ten sceptycyzm. Spróbujesz? Daj mi koniecznie znać i pisz w razie wątpliwości. Pomogę najlepiej jak potrafię.

Good luck!

Pozdrawiam

Paulina

Jeśli spodobał Ci się ten wpis i uważasz, że warto go przeczytać, będę bardzo wdzięczna jeśli wyrazisz to w komentarzu, dasz like lub nawet udostępnisz 🙂

Zapraszam także do polubienia fan page Bilikid na Facebooku, obserwowania nas na Instagramie czy YouTube.

 


4 thoughts on “Rodzice KNOW-HOW – czyli 10 zasad jak uczyć angielskiego swoje dziecko”

  • 1
    Aga on 31 października 2017 Odpowiedz

    To zdanie jakby z Domana wyjęte : “sposób pracy z małymi dziećmi jest ważniejszy niż wymierny efekt tej pracy.” Widzę, że myślimy podobnie. Uczmy dziecko, bawmy się, cieszmy, nie sprawdzajmy jego wiedzy, zaufajmy, prędzej, czy później nas zaskoczy 🙂 Z większymi dziećmi, czy dorosłymi efekt jest wymierny i dość szybko. Z maluchami trzeba poczekać, ale to nie znaczy, że nasze zaangażowanie nie przynosi efektów.

    • 2
      bilikid on 1 listopada 2017 Odpowiedz

      Nic dodać, nic ując. Agnieszko, wiesz co piszesz 🙂 Czekam na więcej!

  • 3
    Magda on 31 października 2017 Odpowiedz

    Super artykuł!! 🙂 dziękuje:-) naprawdę nie tak cieżko wplesc angielski do codziennego zycia. Gorzej juz zmobilizować se do sprawdzenia słówka którego akurat nie znam.
    Piszesz o tym aby wyjsc z językiem poza dom- niestety do większości ludzi poza domem będę mówiła po polski bo nr znają angielskiego- czy dziecko zaakceptuje to ze mama mowi do innych po polsku? Jak sobie z tym radzisz i jaki jest efekt? Dziecko w koncu zrozumie ze umiesz tez po polsku:-) z góry dziękuje za odpowiedz:-)

    • 4
      bilikid on 1 listopada 2017 Odpowiedz

      Magdo! Bardzo dziękuję za komentarz i za miłe słowa. Owszem pisałam żeby wyjść z językiem obcy poza dom, ale tak, aby nie krępować tym nikogo, a zwłaszcza osób, które języka nie znają. Moje dzieci doskonale wiedzą, że mówię po polsku i po angielsku. Są to języki komunikacji u nas w domu, ale ogólnie z rodziną porozumiewamy się po polsku. Wybraliśmy strategię “sam na sam z mamą po angielsku” i zwykle jest to ok 3 h dziennie, przed powrotem mojego męża z pracy. Mąż nie jest przeciwnikiem języka angielskiego w domu, i jak wróci i synek ma ochotę to razem czytamy, bawimy się czy śpiewamy po angielsku. Można więc powiedzieć, że wybraliśmy pewną strategię, ale nie trzymamy się jej sztywno, używamy też angielskiego spontanicznie. Więcej na ten temat przeczytasz we wpisie o strategiach dwujęzyczności —> https://bilikid.pl/2017/07/13/strategie-wychowania-dwujezycznego-ktora-jest-najlepsza/
      Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *